Podatek ekologiczny zamiast akcyzy?




Podatek ekologiczny zamiast akcyzy?

To prawdopodobnie koniec akcyzy na samochody. Akcyza zastąpiona zostanie przez podatek ekologiczny, który niestety mocno uderzy we właścicieli starych aut. Za piętnastoletni pojazd trzeba będzie płacić co roku blisko 3 tys. złotych! Nowy podatek ma być naliczany bowiem w oparciu o poziom emisji spalin, a jak wiadomo im starsze auto, tym mniej spełnianych norm emisji… Co to znaczy dla właścicieli youngtimerów?

Jak ujawnił „Dziennik” na biurku ministra finansów, Jacka Rostowskiego, leża już wstępne założenia do projektu ustawy o podatku ekologicznym. Z wstępnych informacji wynika, iż podatek ten mający zastąpić akcyzę płacony ma być co roku, a w życie wejdzie prawdopodobnie w 2010 roku.

Dla kogo podatek?

Dla kogo będzie nowy podatek? Na pewno obejmie tych wszystkich, którzy kupią samochód już po jego wprowadzeniu, niezależnie czy będzie to pojazd używany, czy nowy wprost z salonu. Rozważana jest również możliwość rozszerzenia podatku na tych, którzy są już posiadaczami własnych czterech kółek.  Jak podaje „WSJ Polska” mechanizm obliczania podatku będzie stosunkowo prosty: „w przypadku nowych aut jego wysokość będzie uzależniona od poziomu emisji spalin, opłata za samochód używany będzie zależała także od pojemności silnika – im wyższa, tym wyższy podatek”. Oznacza to ni mniej ni więcej, iż podatek uderzy przede wszystkim we wszystkich właścicieli pojazdów wyprodukowanych przed 1992 rokiem (pojazdy te nie spełniały żadnych norm emisji spalin). Osoby posiadające pojazd ponad 15-letni zapłacą najwięcej – nawet 3 tysiące złotych rocznie.

Głupi pomysł?

Tak można zrobić tylko w Polsce. Podatkami obarcza się osoby najbiedniejsze. Wiadomo przecież, iż pojazdami posiadającymi już swój wiek i pierwszą młodość za sobą poruszają się osoby, których nie stać na nowoczesny wóz. A to właśnie oni dostaną po kieszeniach najbardziej.

– 3 tysiące złotych jaki miałbym płacić co roku tytułem podatku ekologicznego przewyższy wartość mojego samochodu! Będę chyba musiał przesiąść się na rower i dojeżdżać nim 20 kilometrów do pracy… – denerwuje się Pan Jan, właściciel 20 letniego Opla Kadetta.

Najmniej stracą oczywiście nabywcy takich pojazdów małolitrażowych spełniających normę emisji spalin Euro IV – Nissan Micra, Fiat Panda, czy Toyota Yaris (podatek wyniesie prawdopodobnie niecałe 100złotych). Niewiele więcej zapłacą właściciele pojazdów klasy wyższej, jak Mercedes C Klasa, czy Audi A4, gdyż opłata nie będzie zależała już od pojemności silnika i to właśnie oni zaoszczędzą najwięcej.

Youngtimer +15

Nie wiadomo na razie, jak będzie wyglądał podatek dla samochodów zarejestrowanych na żółte tablice, bądź posiadających orzeczenie konserwatora zabytków o historycznej wartości pojazdu. Pozostaje mieć nadzieję, iż samo orzeczenie konserwatora wystarczy, niezależnie od rejestracji na żółte, czy białe tablice. Nowy podatek może być końcem Maluchów, czy Trabantów na polskich drogach. Przecież Trabanta można kupić już za 1000złotych, a podatek miałby wynosić 3000 tysiące… Ten, kogo stać na zapłatę takiego podatku, nie wybierze przecież Trabanta (chyba, że z fascynacji tym pojazdem), a samochód z wyższej półki.

źródło: Dziennik foto: stock.xchng




2 Komentarze

  1. Na drogach już rzadko widać auta zadymiające. Najwięcej widzę śmierdzących autobusów miejskich. Po co są badania techniczne? To jakiś haracz? Po co płaci się obowiązkowo co roku 100zł?
    Kto dopuszcza do ruchu złom ma za to odpowiadać, i to słono!!!
    Stare auto innemu staremu nierówne. Ale najlepiej po bandzie, wszystkich równo…..Odwala tym politykom jak nic. Porównują nasze zarobki z jakimiś bądź innymi, z Unii???

  2. Witam.
    Powaliło mnie po przeczytaniu tego artykułu, jestem posiadaczem m.in. Poloneza z 1983 roku tzw. wersja zubożona. Samochód ten jest bardzo rzadki na naszych droga. Pozostało ich niewiele, ja swojego rozebrałem w drobny mak i składam od nowa. Staram się wszystkie części doprowadziś do stanu „idealnego”w miare swoich możliwości. Samochód jest w ponad 90% orginalny. Teraz po przeczytaniu tego artykułu stwierdzam, że mój trud oraz finanse „diabli wzieli” . A samochód powedruje na złom. Posiadam też ciut młodszy do jazdy samochód siedmioletni. Jeżdżę nim dość sporo ale felcia to nie jest to. Niestety ale życie nie obdarzyło mnie majątkiem więc pozostanie mi chyba rower, ale zapewne solidarnościowe rządy zadbają o to aby i rowery i hulajnogi oraz wrotki opodatkować. Pozdrawiam Grzegorz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*