BMW 328 Roadster jako… zabawka?




BMW 328 Roadster jako… zabawka?

BMW 328 Roadster jako… zabawka? Samochód wyróżniający się z tłumu – bardzo długi przód, krótki tył nadwozia i małe drzwiczki przez które trzeba przejść, aby poczuć magię tego pojazdu. O czym mowa? Oczywiście o BMW 328 Roadster. Kiedy pojawił się na rynku w 1936 roku, jego wyjątkowy sportowy design natychmiast podbił serca niemal wszystkich osób związanych z motoryzacją. Blisko 70 lat po zamknięciu linii produkcyjnej (w 1940 roku) to sportowe auto, będące marzeniem wielu fanów motoryzacji powraca w nowej formie – tym razem jako zabawka dla dzieci…

W dziecięcej wersji BMW 328 Roadster wrażenie robi przede wszystkim wygląd. Z pewnej odległości do złudzenia przypomina swojego poprzednika, który w latach 30. był najbardziej pożądanym sportowym autem na świecie. Można uznać nową propozycję BMW za wierną replikę oddaną w skali. Szkoda tylko, że z silnikiem nie jest już tak dobrze…

Dwa rodzaje napędu
BMW 328 w wersji Roadster powstało zaledwie 500 sztuk. Zamiast 80 konnego, sześciocylindrowego silnika, właściciel dziecięcej wersja dostanie… napęd na pedały. No cóż, ekologia na pierwszym miejscu. Jak przystało na firmę zdobywającą przeważnie 5 gwiazdek w testach Euro NCAP, tak i tutaj nie mogło zabraknąć dbałości o bezpieczeństwo – atest TUV i antypoślizgowa kierownica powinny wystarczyć

Do zabawy na podwórku i w domu
Gumowe opony dziecięcego BMW 328 Roadster powodują, że pojazd porusza się bezszelestnie, czym może dać wytchnienie zmęczonym rodzicom. Co więcej, funkcjonalne koło zapasowe również gości na pokładzie małego BMW

Czy będzie to hit na miarę swojego oryginalnego, pełnowymiarowego poprzednika? Raczej nie w Polsce, gdyż za wersję napędzaną siłą mięśni przyjdzie nam zapłacić blisko 200 Euro (niecały tysiąc złotych!), a za wersję z silnikiem elektrycznym prawie 350 Euro…

Dane techniczne:
Waga:
– 8.0 kg (wersja na pedały)
– 12.5 kg (wersja elektryczna)

Cena:
– 199 Euro (wersja na pedały)
– 349 Euro  (wersja elektryczna)

źródło/foto: BMW




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*